Czy wiesz czym jest filozofia? Jakie ma ona zastosowanie w naszym życiu? A jakie w biznesie? Czy filozofowanie to zadawanie pytań? Na te pytania postaram się odpowiedzieć.
Mały chłopiec co miał marzenie
Kiedy byłem mały bardzo niepokoiła mnie moja przyszłość. Bałem się, że tak samo jak moi rodzice będę pracować bardzo ciężko po 8 – 12 godzin dziennie. Ich praca była tak wyczerpująca, że moja mama aż złapała kontuzję barku pracując w fabryce mebli, i każdy ruch nim sprawiał jej ból. W sumie to tata zmieniał pracę dosyć często, ale nigdy nie była to lekka praca, bo była to budowlanka.
Widząc ich mocno zmęczonych wracających z pracy wiedziałem, że ja tak nie chcę, ale nie wiedziałem co mogę zrobić (oprócz uczenia się, co wychodziło mi słabo), aby uniknąć ich losu. Byłem niejako skazany na ich cierpienie.
Krzysztof, szef taty
W naszej wiosce mieszkał lokalny przedsiębiorca, który miał piękny, duży dom i jeździł fajnym autem. Nie wyglądał na przemęczonego, a na pewno nie fizycznie. Tak się też składało, że Pan Krzysztof był także znajomym taty z lat gdy oboje mieli po dwadzieścia pare lat. Owy przedsiębiorca nie posiadał wtedy nic i zaczynał od początku budować swój mały (później duży biznes) od początku. Miał on tartak, gdzie wraz ze swoim bratem, którego zatrudnił razem obrabiali drewno. Następnie zajął on się budowaniem domów, i aż po dzisiaj buduje, ale własne osiedla.
Pan Krzysztof, z tego co opowiadał tata nie był ani wykształcony, ani nie dostał spadku. Więc musiał mieć coś innego, co spowodowało, że doszedł do majątku. Więc aby być bogatym trzeba prowadzić biznes?
Stary Gehrt, pogromca ogórków
Gdy miałem 16 lat dostałem swoją pierwszą pracę wakacyjną i to w Holandii. W Niemczech, zaraz przy holenderskiej granicy mieszkał wtedy mój brat i poprzez znajomości załatwił mi pracę nieopodal na szklarni.
Właścicielem szklarni był Gehrt, który miał może z 60 lat jak zjawiłem się po raz pierwszy w jego brudnej kantynie, która na dodatek była jeszcze umieszczona na szklarni, aby nam nie było za zimno. Sama praca mim tego, że odbywała się w fatalnych warunkach, to mimo to sprawiała mi przyjemność. Była nudna i monotonna, ale pracowało w niej wielu młodych holendrów z którymi się zaprzyjaźniłem.
Najciekawsze, że stary Gehrt pracował na tej szklarni razem z nami. Brał taczkę, albo dołączał do jednego z nas i razem z nami zrywał ogóry. Co ciekawe, nie było widać na jego twarzy zmęczenia. Był raczej pełny energii i jakby zadowolony.
Raczej też nie widziałem po nim, aby opływał w luksusach. Mimo to, trzymał się w dobrym zdrowiu i raczej niczego w życiu mu nie brakowało. Posiadał majątek w postaci szklarni, który zawsze mógł sprzedać, lub wydzierżawić, ale i tak wolał sam pracować. Więc w sumie praca może być ciężka, a i tak nie wyczerpująca? Wystarczy tylko prowadzić własny biznes?
Szczęśliwy nie biznesmen, nie naukowiec, nie urzędnik, a zwykły pracownik
Poznaj Rafała. Rafał to pracownik hotelowy, który lubi swoją pracę. Codziennie spotyka mnóstwo nowych ludzi, którzy dają mu napiwki. Ma także paczkę znajomych z pracy z którymi śmieje się z piesków swoich klientów i chwali swoimi podbojami łóżkowymi. Rafał ma wszystko gdzieś, pod warunkiem, że kasa na koncie jest na czas, bo na koniec miesiąca już niewiele mu zostaje. Rafał nie ma majątku, ale jest młody i jego życie jest zabawne. Więc, aby być szczęśliwym, trzeba się dobrze bawić?
10 lat później. Rafał już nie dostaje takich dużych napiwków, ale nadal ma swoich znajomych i czasami uda mu się coś wyrwać. Głowa już nie ta, więc wieczorami częściej spędza czas na netflixie i CS, gdzie pokazuje młodym gdzie ich miejsce. Rafał wraca do swojej pracy, ale czuje już wypalenie i myśli coraz częściej o tym, co będzie z nim za następne 10 lat. Ale spoko, jak przyjdzie wieczór to przestanie się przejmować i będzie szczęśliwy?
Wracamy do pierwszego akapitu?
Pewnie się zastanawiasz, po co ja to wszystko piszę? Jaki jest tego cel? Co z tego wynika? I czy w końcu przestanę zadawać tyle pytań!?
W filozofii nie chodzi o zadawanie pytań, a przynajmniej nie tylko zadawanie pytań. Te pytania mają nam ułatwić drogę. Drogę do poznania prawdy. Nasze na nasze życia składają się miliony doświadczeń, a każde z nich może nieść dla nas naukę o naturze rzeczywistości. Ta nasza rzeczywistość, w którą wierzymy czasami jest bliższa prawdzie, czasami dalsza od niej. Ale to właśnie eksploracja świata i zbieranie doświadczeń pozwala nam zbliżyć się do niej.
Zadawanie pytań (jeśli są właściwie postawione), pozwalają na skoncentrowanie się na istotnych aspektach, który weryfikują czy nasza postawa jest właściwa. Jak to mówił Jacek Walkiewicz „Miarą prawdy jest skuteczność. Jeśli nie jesteś skuteczny, to prawda którą się posługujesz jest błędna lub nieaktualna.”. Ja bym tu zmienił to „nieaktualność”, ale może kiedy indziej o tym napiszę.
Te historie chciałem aby zobrazowały Ci dochodzenie do prawdy poprzez pytanie jakie sobie postawiłem już jako dziecko – „Co mam robić, aby nie pracować tak ciężko jak moi rodzice i nie być z tego powodu nieszczęśliwym?”.
Wnioski jakie ja przez te naście lat wyciągnąłem dla siebie to:
- Pracuj ciężko
- Pracuj tam gdzie lubisz to robić, a przynajmniej część tej pracy daje ci satysfakcje
- Zarabiaj na pracy
- Nie tylko pieniądze są ważne
- Niech praca daje Ci możliwość rozwoju
- Gromadź majątek
Czy te moje wnioski są właściwe? Dla mnie na ten moment tak. Późniejsze doświadczenia mogą sprawić, że się zmienią.
Ty wyciągaj z własnego życia własne wnioski. Zacznij od zadania sobie pytania takiego które jest dla Ciebie bardzo ważne i konkretnie osadzone w twojej rzeczywistości.
Gratulacje stałeś się filozofem życia.
